KK Polonia Bytom po dwóch porażkach z AZS-em AWF Mickiewicz Romus Katowice odpada z rywalizacji play off w sezonie 17/18.

Jakże mylący może być wynik końcowy względem tego co naprawdę zaszło na parkiecie. Te 19 punktów różnicy kłamie w żywe oczy, bo przez omal 30 minut w tym spotkaniu nie było nic oczywistego. Dwie drużyny grały w basket na równym poziomie (15 zmian prowadzenia), czekając kto pęknie w tej próbie ognia i wody.

Postawić się katowiczanom pod tablicami to zadanie trudne, ale próbować zrobić to bez najlepszego zbierającego drużyny to jak ścigać się z Boltem w laćkach i po piaszczystym torze. A wobec kontuzji Krzysztofa Kurdubskiego przed takim właśnie wyzwaniem stanęli „Poloniści”. Dlatego nie mógł dziwić początek meczu, w którym goście wyrwali „pomalowane” razem z futryną i ponawiali kolejne akcje w spokoju ducha. Szkoleniowiec Mariusz Bacik już po dwóch minutach musiał skorzystać z przerwy na żądanie, by uporządkować sprawy tablicowe i kwestie zbiorczej defensywy.

Wskazówki poskutkowały, bo katowiczanie już nie punktowali tak płynnie z obszaru 2 metrów od kosza. A spektrum ofensywne Polonii w pierwszej kwarcie zdominowali Tomasz Wróbel z Jakubem Pawlakiem, którzy zdobyli 15 z 16 „oczek” zespołu.

W drugiej ćwiartce Kuba kontynuował swój popis strzelecki i już do przerwy złowił 18 pkt. Jednak na pierwszym planie w tej części gry pojawiła się defensywa bytomian. Kapitalna defensywa, która zatrzymała „AZSiaków” na 16 punktach. Podwojenia Mariusza Piotrkowskiego i Marcina Weselaka, z których wcale nie rodziły się otwarte pozycje w rogach. Dlaczego? Bo gospodarze tak pięknie rotowali, pomagali sobie i biegali (co tam biegali), galopowali wręcz by nikt z rywali nie czuł się komfortowo. Gromkie brawa należą się podopiecznym trenera Bacika za ten wysiłek, który musiał kosztować sporo sił. Szkoda tylko, że wąska rotacja nie dała możliwości, aby taką intensywność wpoić w całe spotkanie.

Po zmianie stron coraz więcej zaczęło wychodzić ekipie Mirosława Stawowskiego. Karol Leszczyński z Mariuszem Piotrkowskim obudzili się nieco po cichej (jak na tegoroczne standardy) pierwszej połowie w ich wykonaniu. No a Łukasz Szczypka uwielbia rzucać przeciwko bytomianom (w ostatnich pięciu meczach z Polonią trafił 21 z 41 „trójek”).

Finisz spotkania przyćmił nieco bardzo dobrą postawę gospodarzy w pierwszej połowie - gdy grali romantyczną koszykówkę, ufając pick&rollom i grze jeden na jeden. I za to szacunek – nikt z „Polonistów” nie odpuścił, nie poddał się ani na moment.

Dziękujemy za cały sezon, szalony i trudny. Bywały mecze, w których trener Bacik musiał eksperymentować ze składem bardziej niż Maria Curie – Skłodowska z probówkami. I tak zupełnie szczerze to awansu do drugiej rundy (czyli de facto wyrównania zeszłorocznego wyniku) nie zabrał nam katowicki AZS, tylko to bardzo bolące 3-10 przywiezione z wyjazdów. To w tych wszystkich Bielskach, Sosnowcach, Krakowach i innych Gliwicach topniała szansa na ciekawą lokatę.

Nie ma co zwieszać nosów na kwintę. W hali „Na Skarpie” działo się wiele, tyle dramatycznych końcówek uświadczyliśmy, że relanium odbija się do dziś. W drużynie zadebiutowali utalentowani nastolatkowie: Adam Miller, Mateusz Kępa, Michał Zapert, Karol Jagoda – jaki piękny postęp w trakcie sezonu uczynił zwłaszcza ten ostatni, prawda?

Dziękujemy za dziś. A już jutro wstaje nowy dzień

KK Polonia Bytom – AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice 67:86 (16:22, 19:16, 16:24, 16:24)

Polonia: J. Pawlak 20, A. Bączyński 14, N. Kujon 13, T. Wróbel 11, Jagoda 5, Moralewicz 2, Szmidt 2.

AWF: M. Piotrkowski 20, Ł. Szczypka 19, K. Leszczyński 15, M. Weselak 10, J. Kolenda 6, P. Karpacz 6, Ł. Lewiński 3, S> Heliński 2, J. Nowak 2, S. Wilczyński 2, B. Stawowski 1.

- Jaki będzie następny sezon Polonii – spytał Kubusia, Prosiaczek.
- Nie wiem, Prosiaczku – odpowiedział szczerze miś.
- A kiedy będziesz wiedział? – dopytywał się przyjaciel.
- Jak zjem miodek po ostatnim meczu – rzekł Puchatek, zanurzając łapkę w słoiku.

Adam Bochenek

Wróć


Facebook